Slide background

Polska droga do NATO 

W 1977 roku, po dwóch latach spędzonych w górskim domku w Pass Thurn (Austria), Jan Nowak-Jeziorański wraz z żoną wyjechał do Stanów Zjednoczonych i osiadł w Annandale pod Waszyngtonem.

W 1978 roku Zbigniew Brzeziński, doradca prezydenta Jimmiego Cartera, mianował go konsultantem amerykańskiej Narodowej Rady Bezpieczeństwa. W 1979 roku Nowak-Jeziorański został jednym z dyrektorów Kongresu Polonii Amerykańskiej. Był jednym z niewielu polskich polityków, którzy rozmawiali o Polsce z czterema kolejnymi prezydentami USA: Jimmym Carterem, Ronaldem Reaganem, Georgem Bushem i Billem Clintonem. Wywarł dzięki temu znaczący wpływ na przyjęcie Polski do struktur NATO i Unii Europejskiej.

Jan Nowak-Jeziorański – człowiek o znaczącej pozycji w Waszyngtonie, mający bezpośredni dostęp do Prezydenta – aktywnie działał na rzecz przyjęcia Polski do NATO. Ten czas wspomina Jerzy Koźmiński, ówczesny Ambasador RP w Waszyngtonie:

Przez sześć lat, od wiosny 1994 roku, z wdzięcznością korzystałem z jego rad i wsparcia. Od początku było dla mnie jasne,  że zarówno w Waszyngtonie, jak i w Warszawie Jan Nowak-Jeziorański był człowiekiem-instytucją, którego wyjątkowa pozycja wynikała zarówno z dokonań w czasie II wojny światowej, jak i ćwierćwiecza pracy w Radiu Wolna Europa. W sprzężeniu z jego niezwykłą pracowitością, niespożytą energią, wnikliwością i umiejętnością perswazji, był to dla Polski nieoceniony kapitał. (…)

Na zawsze pozostanie w mojej pamięci moment, kiedy 30 kwietnia 1998 roku, tuż przed jedenastą wieczorem, wynikiem 80 do 19 w Senacie zostało przegłosowane rozszerzenie NATO i polskie członkostwo w Sojuszu. Zerwałem się ze swojego miejsca w senackiej galerii, skąd przez kilka godzin z napięciem śledziłem przebieg debaty. Jan Nowak-Jeziorański wyszedł z sąsiedniego sektora i ze łzami w oczach powiedział, że to najszczęśliwszy moment w jego życiu. To było naprawdę wzruszające, wielkie zwieńczenie wysiłków jego, Polski i Polonii.

 „Jan Nowak-Jeziorański”, Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego, Zakład Narodowy im. Ossolińskich we Wrocławiu (wyd.),  Wrocław 2010, s. 2.

„Był bezgranicznie zapatrzony w Polskę” – wspominał Nowaka-Jeziorańskiego po jego śmierci Zbigniew Brzeziński. 

Jan Nowak odegrał ogromną rolę jako lobbysta na rzecz wsparcia opozycji demokratycznej w kraju do 1989 roku, a w 1989 r. skutecznie zabiegał o miliard dolarów na polski fundusz stabilizacyjny i redukcję naszego zadłużenia. 

W 1998 roku decydowały się losy przyjęcia Polski do NATO. To była ostatnia wielka misja Jana Nowaka-Jeziorańskiego. 30 kwietnia 1998 roku, gdy Senat USA miał zdecydować w tej sprawie, był na Kapitolu. Po głosowaniu powiedział, że to był najszczęśliwszy dzień w jego życiu: „Nigdy nie sądziłem, że będę żył wystarczająco długo, by to na własne oczy zobaczyć”. 

Wracającego do Polski Nowaka-Jeziorańskiego żegnał piąty amerykański prezydent na jego politycznej drodze – George W. Bush. „Jest Pan nadal filarem naszych wspólnych wartości i aspiracji do życia w pokoju, wolności i bezpieczniejszym świecie” – mówił.

Bartosz Węglarczyk w artykule Pan Jan prowadził Polskę do NATO  (Gazeta Wyborcza z dn. 22.01.2005) pisze:

Nowak był człowiekiem, dla którego każdy nowy problem był zachętą do jeszcze większego wysiłku. Latem 1996 r., jak niemal każdy Polak przyjeżdżający do Waszyngtonu, złożyłem Mu wizytę w Jego domu w Annadale. Gdy powiedziałem, że pewnie rozszerzenia NATO nie będzie jeszcze przez wiele lat, przerwał mi i słynnym tubalnym głosem zaczął besztać: – Pan jest taki młody, a już pan traci energię. Trzeba walić Amerykanów po głowach, trzeba krzyczeć, pisać, rozmawiać, nie wolno na chwilę rezygnować.

Trudno przecenić Jego intuicję oraz szacunek i wpływy, jakimi cieszył się w Białym Domu. Zbigniew Brzeziński był wielokrotnie zrywany rano z łóżka telefonem od Pana Jana, gdy w Polsce wybuchała kolejna awantura. (…) Zawsze ustawiał poprzeczkę bardzo wysoko sobie i innym. Wierzył tylko w bardzo ambitne cele i jeśli uznawał je za osiągalne, nie ustawał w wysiłkach. (…) Uważał, że w Senacie USA należy walczyć o każdy głos, nawet senatorów zdecydowanie przeciwnych przyjmowaniu Polski. Któregoś dnia spotkałem Pana Jana w podziemnej kolejce łączącej Senat z biurami poselskimi.

– No niech pan sobie wyobrazi, że senator X twierdzi, że nie zagłosuje za naszym wejściem do Sojuszu, bo to podrażni Rosjan – powiedział.

– To straszne – zawołałem – on jest diabelnie wpływowy. Panie Janie, musi Pan coś zrobić.

– Muszę – odparł Nowak. – Jemu te bzdury pisze taki szczeniak, doradca, który nie wie, o czym mówi. Obiecałem ambasadorowi Koźmińskiemu, że wezmę senatora X na siebie.

Ostatecznie X głosował za rozszerzeniem.(…)

W sierpniu 1989 roku Jan Nowak-Jeziorański przyjechał do Polski po raz pierwszy od 1944 roku.  W 1995 został członkiem Rady Kuratorów Zakładu Narodowego im. Ossolińskich, w kolejnych latach przekazując Ossolineum swoje zbiory oraz bezcenne archiwum. W 2001 roku założył Kolegium Europy Wschodniej – organizację pozarządową, która z czasem stała się jednym z wiodących polskich think-tanków (obecnie instytucja nosi nazwę Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego).

Kiedy Jan Nowak-Jeziorański przyjechał po 45 latach do Warszawy, na lotnisku witany był nie tylko przez delegację Obywatelskiego Komitety Wyborczego, który 4 czerwca zwyciężył w wyborach, ale i przez zwykłych Warszawiaków.  Na pierwszą noc zatrzymał się w rezydencji ambasadora USA Johna Davisa; pani ambasadorowa zaproponowała do dyspozycji samochód z kierowcą, jednak Jan Nowak podziękował i odmówił. 

Wezmę taksówkę – odpowiada.

– A to będziesz miał problem, bo taksówki niechętnie się tu zatrzymują. Musisz iść na postój.

– Nie szkodzi. Warszawę chcę zobaczyć sam.

Nowak wychodzi na ulicę Puławską. O dziwo, taksówka przystaje. Każe się wieźć na plac Zbawiciela. Chce rozpocząć swój nostalgiczny powrót od parafialnego kościoła. U celu licznik taksówkarza wskazuje 2700 ówczesnych złotych. Odpowiadało to wtedy sumie 27 centów. Nowak wyciąga dolara. Taksówkarz na to:

– Schowaj pan sobie tego dolara.

– A co, za mało? To ile?

– Nic.

– Jak to nic?

– Panie, ja przez tyle lat słuchałem za darmo Wolnej Europy to mogę panu raz zaoferować kurs na darmo!

– To miłe, ale niech pan jednak weźmie tego dolara.

– Nie, nie wezmę.

Nowak później ze wzruszeniem nieraz opowiadał, że ten dolar, który został mu w ręku, znaczył dla niego więcej niż wszystkie odznaczenia, które otrzymał. To była jego nagroda.

Jarosław Kurski, Jan Nowak-Jeziorański. Emisariusz wolności,   Warszawa 2005, s. 19.

W 2002 roku wrócił do kraju na stałe.  Niekwestionowany autorytet i symbol wolności słowa, uhonorowany został wieloma odznaczeniami i nagrodami, w tym najwyższym w Polsce Orderem Orła Białego, Prezydenckim Medalem Wolności w USA, oraz Orderem Giedymina – za zasługi dla Litwy.

Jan Nowak-Jeziorański zmarł w Warszawie w nocy z 20 na 21 stycznia 2005 roku. 

Opr. na podstawie: materiałów Ossolineum; filmu dokumentalnego „Pseudonim Jan Nowak” ; książek: „Kurier z Warszawy” i „Polska z bliska” autorstwa Jana Nowaka-Jeziorańskiego; książki „Jan Nowak-Jeziorański. Emisariusz wolności” Jarosława Kurskiego; artykułów prasowych: J. Kurski, Jan Nowak-Jeziorański, Gazeta Wyborcza, 22.01.2005, s.2 oraz B. Węglarczyk, Pan Jan prowadził Polskę do NATO, Gazeta Wyborcza, 22.01.2005, s.16.
Zdjęcia i pozostałe archiwalia dzięki uprzejmości Ossolineum.

Facebook